Blondynki mają łatwiej

Blondynki mają łatwiej

Czy barwa decyduje o tym jak się nas odbiera ? Czy powierzchowność stworzona przez nas samych potrafi określić nasze wnętrze czy też może skrywamy się za nią pragnąc pozostać anonimowymi dla świata ?

Moje mieszkanie jest ciemne, czarna łazienka, ciemne meble, ciemna podłoga … najchętniej wszystko pomalowałabym na czarno. Nie z uwagi na duszę, sposób myślenia czy pogląd na świat. Lubię ten kolor. Kolor do którego wszystko pasuje, kolor, który dzięki swoim niedociągnięciom uwidaczna szereg barw i odcieni. A połączenie z bielą i światłem wpadającym przez ciemnoturkusowe okna ? Piękne.

Zdarza się jednak, że kolor przypisany jest do osób i sami, nie wiedząc nawet czemu, a może wiedząc lecz wstydząc się powielania tekstów zasłyszanych w kolorowym świecie, oceniamy:

Blondynka – głupia, zaubiona.

Ruda – wredna, podstępna.

Brunetka – mądra, brzydula.

Od kilku dni testuję na sobie zupełnie inną barwę. Jakieś zmiany ? …Ludzie są bardziej pomocni, uśmiechają się częściej, pomagają sami z siebie, ustępują z drogi i przepuszczają w drzwiach……

Świat jeszcze nigdy nie był dla mnie tak dziwny.